Lookout Gallery zaprasza na wystawę
Tetris, która jest pierwszą okazja aby zobaczyć prace Macieja Nowaczyka w Warszawie. W 2011 roku jego projekt Korporacja pokazywany był w ramach sekcji Show Off w Krakowie. Już wtedy w twórczości artysty dały o sobie znać:
dystans, ironia i oszczędne dobór środków wyrazu.
 |
fot. Maciej Nowaczyk |
Tetris jest rozwinięciem tych skłonności. Niewymuszone, zabawne konstrukcje, powstałe na drodze eksperymentów i logicznych łamigłówek, przyciągają oko odbiorcy. W swoich pracach Nowaczyk odwołuje się do coraz powszechniejszego
hasła DIY (do it yourself), jednakże nie zapomina przy tym o walorze estetycznym kreowanych sytuacji. Fantastyczne
opanowanie koloru i kompozycji zbliża cykl do euforycznych rebusów popkultorowych rozpisywanych na łamach Toilet Paper. Zapętlone instalacje Macieja Nowaczyka, powstają przy wykorzystaniu najprostszych środków, które złożone w całość przed obiektywem aparatu ocierają się o pastisz czy wizualne tautologie. Zarazem te niewielkie konstrukcje odsłaniają zaplecze fotografii, stawiając medium w roli tematu pracy.
 |
fot. Maciej Nowaczyk |
Tetris jest grą kombinacji. Jej podstawową regułą jest znalezienie w określonym czasie najefektywniejszych ułożeń figur, które pojawiają się na ekranie komputera. Umiejętne złożenie przynosi kolejne punkty. W przypadku prac Macieja Nowaczyka kombinacjom podlegają najprostsze przedmioty. Na potrzeby swoich niewielkich instalacji, rozciąga ad absurdum cechy wybranych obiektów. W efekcie ze zwyczajnych rzeczy buduje zabawne, ocierające się o pastisz formy. W tetrisie artysty, punkty zastępują kolejne udane żarty. Zabieg stosowany przez artystę w tych psotach, świetnie opisuje teoria niespójności Artura Koestlera, która tłumaczy abstrakcyjne poczucie humoru. Podobne do tego z kawału o surrealistach:
Pytanie: Ilu surrealistów potrzeba, żeby wymienić żarówkę. Odpowiedź: Trzech. Dwóch trzyma żyrafę, a trzeci siedzi w wannie.
W cytowanym żarcie oba zdania są poprawne i wewnętrznie spójne, ale nie mają ze sobą związku. W konsekwencji, zadane pytanie nie przynosi spodziewanej odpowiedzi. Za to może dziwić i tym samym śmieszyć. U Nowaczyka abstrakcyjny żart przyjmuje bliską surrealistom barwę i świetnie sprawdza się w obrazie jako okazji do pofantazjowania na temat przewrotnych losów małych - jak stemperowany ołówek - przedmiotów. Proste w środkach realizacje wiele łączy z nurtem DIY (do it yourself – zrób to sam), przy czym przygotowywane przez autora wizualne figle potrafią jeszcze ekscytować kolorem i techniczną precyzją. Są majstersztykiem bricolage'u. Od początku widać w nich, że powstają z myślą o fotografii. Bez możliwości rejestracji długo by się nie utrzymały, a ich atrakcyjność rodem z edytoriali nie zostałaby ujawniona. Podąża w tym działaniu tropem mistrza drobnych przesunięć - Gabriela Orozco. Jak on, zadaje nierozsądne pytanie: co by było, gdybym ułożył to inaczej niż zwykle?
 |
fot. Maciej Nowaczyk |
Niemal mimochodem realizacje Nowaczyka są również opowieścią o samym medium. Odsłaniają tajniki pracy w studio: papierowe tła, zabiegi optyczne, kompozycje, a wreszcie ukochana przez fotografów taśma klejąca, wielokrotnie powracają na zdjęciach. Prace w prezentowanym cyklu są często rezultatem zmyślnego zapętlenia.
Pożyczają, naśladują, a w końcu i przedrzeźniają historyczne produkcje. Jak w krzywym zwierciadle odbijają się tu: typologie Hilli i Bernda Becherów, film dadaisty Hansa Richtera i eksperyment na widzu Józefa Robakowskiego. Jest i miejsce dla estetyki wyjętej wprost z Toilet Paper duetu Mauricio Catellana i Pierpaolo Ferrari.
Siła żartu Nowaczyka płynie nie tyle z umiejętnego przerysowywania i zaskakiwania proponowanymi kombinacjami, co z rezygnacji z pościgu za wielkimi ambicjami. Poczucie humoru uwalnia artystę z prób szarży i ścigania się ze wspomnianymi. Doskonale zdaje sobie sprawę z uwikłania obrazu fotograficznego w możliwość kopii. W związku z tym, w drobnych gestach układa zebrane klocki bez uczestnictwa w wyścigu. Dzięki rezygnacji pozwolić może sobie na zabawę skalą - jednym z podstawowych narzędzi fotograficznej optyki.
Bierze do rąk proste materiały i w równie prosty sposób stara się je wykorzystać, przynosząc widzom niespodzianki. W końcu tetris jest zabawą, a ona przede wszystkim powinna cieszyć.
Jakub Śwircz
1.Uwagi o Koestlerze, jak i sam cytowany dowcip pochodzą z artykułu Huberta Kowalewskiego z dnia 07.06.2011 semiomiks.blogspot.com/2011/06/teorie-humoru.html
Gdzie: Lookout Gallery, Puławska 41/ 22, Warszawa
Wernisaż: 17.05 (piątek) godz.19
Wystawa czynna: 18.05 – 30.06
Wstęp wolny
Zobacz także:Flagowy aparat Olympusa – PEN E-P5Fujifilm FinePix HS50EXR – firmware 1.01Rafał Makieła fotografem maja w Szerokim KadrzeAparat, który widzi świat jak owadPentax podnosi ceny obiektywówBezlusterkowiec Samsung NX2000Adapter dla użytkowników AppleKoniec epoki linii Hasselblad VObóz fotograficzny dla dzieci i młodzieży w BieszczadachNowy wygląd kompaktów Panasonic Lumix XS1Obudowa dla aparatu Canon PowerShot G15Blackmagic Pocket Cinema – przykładowy filmŚwiętuj Pinhole Day z Szerokim KadremWyzwalacz radiowy Pocket Wizard Plus X