Poradnik kupującego ABC fotografii – kompozycja
Strona główna  >  Sztuka  >  Kalendarium  >  Wystawa "Ślady naszych śladów" Marcina Sudzińskiego


Jeśli chcesz być na bieżąco z tym,
co dzieje się w świecie fotografii oraz otrzymywać informacje o nowych artykułach publikowanych w naszym serwisie, zapisz się do FOTOlettera.


Zapisz Wypisz

Porównywarka Porównywarka kompaktów Porównywarka kompaktów Porównywarka lustrzanek Porównywarka obiektywów
Czy wiesz, że ...
Pierwszą lustrzanką z samopowrotnym lustrem był wyprodukowany w roku 1947 na Węgrzech aparat Duflex?
Polecamy

Patagonia 2012

FotoGeA.com O fotografowaniu i podróşach

Akademia Fotoreportażu

FotoIndex

Chronoskron

Foto moon pl
 
Kurs Fotografii Warszawa
Wystawa "Ślady naszych śladów" Marcina Sudzińskiego
Dodał: Przemysław Imieliński
Miasto: Warszawa
Lokalizacja: Galeria Obok ZPAF
Ulica: Plac Zamkowy 8
Termin: 27.04.2018 – 03.06.2018
Adres WWW: www.go.zpaf.pl
Wernisaż: 27.04.2018, godzina 19.00

« poprzednia strona 1|2 następna strona »
W latach 2009–2015 pracowałem w Ośrodku "Brama Grodzka – Teatr NN" w Lublinie, gdzie prowadziłem pracownię fotograficzną z przylegającą do niej niewielką przestrzenią galeryjną. Organizowałem wystawy, spotykałem artystów z różnych stron świata, eksperymentowałem z technikami i narzędziami. Spędzałem w ciemni długie godziny dotykając materii, która najbardziej mnie pociągała. Wówczas także po raz pierwszy zetknąłem się z syntetycznymi tekstami Jerzego Lewczyńskiego. W jednym z nich pisał: "Uczucie obcowania z fotografią staje się podobne do dotknięcia czegoś tajemniczego, co było kiedyś żywą pulsującą materią, a dziś jest tylko kartką papieru! Może czujemy podobne napięcie dotykając kawałka wulkanicznej lawy, która, wyrzucona z głębi ziemi, była świadkiem narodzin naszego świata!" (Jerzy Lewczyński, Archeologia fotografii. Prace z lat 1941–2005, 2005).

Zdjęcie z wystawy ''Ślady naszych śladów'', fot. Marcin Sudziński


W 2010 roku stworzyłem swój pierwszy negatyw na bazie emulsji kolodionowej. Było to ważne doświadczenie, które utwierdziło mnie w poczuciu słuszności wyboru drogi, będącej jakby nie patrzeć drogą "pod prąd". Wydaje się to bowiem logiczny kierunek w poszukiwaniu istoty rzeczy.
 
W 2012 roku do Bramy Grodzkiej trafiła kolekcja blisko trzech tysięcy szklanych negatywów znalezionych podczas remontu strychu kamienicy przy ulicy Rynek 4 w Lublinie. Były to negatywy żydowskiego fotografa zamordowanego zapewne podczas Holokaustu. Sportretował on tysiące twarzy i wśród gazet i pudełek ukrył je na strychu. Kolekcja była dla mnie czymś wspaniałym i zarazem wstrząsającym. Nie byłem wówczas gotowy na kontakt z takim ładunkiem informacji i emocji, o ile w ogóle można być gotowym na podobny przypadek nie będąc doświadczonym archiwistą i historykiem. Zdjęcia jak gdyby wymykały się próbie ich zrozumienia. Właściwie nie były to dla mnie zdjęcia lecz czyste ślady obecności. Bardzo konkretne, namacalne, z wyraźnymi liniami papilarnymi na emulsji i pismem na powierzchni szkła. Wyrzucone z przeszłości, właśnie tak jak wulkaniczna lawa Lewczyńskiego. Kopiując na papier i czyszcząc negatywy zanotowałem wtedy rzecz paradoksalną: oto są ślady naszych śladów, one o niczym nie zaświadczą.

Janusz Lize, fot. Marcin Sudziński


Nie sądzę, abym dziś używał fotografii ze względu na jej wrodzoną cechę, jaką jest pamięć. Nie fotografuję żeby pamiętać. Niewiele może wynikać z pamięci, znacznie więcej natomiast z faktu przeżycia. Staram się zatem poprzez fotografię docierać właśnie do głębi przeżycia. Bez złudzenia patrzę na to co wcześniej czy później będzie zapomniane. Chciałbym powiedzieć o tym wprost, bez metafory. Chcąc nie chcąc chodzę śladami poprzedników, fotografów z Lublina. Tak się nawet złożyło, że fotografuję ich narzędziami. Moje zdjęcia powstały przez użycie narzędzi służących Stanisławie Siurawskiej, Janowi Magieskiemu, Zbigniewowi Zugajowi, Lucjanowi Demidowskiemu, Renacie Sarnowskiej. Wybieram tych, których chcę sportretować. W swoich wyborach stoję często po stronie tych ludzi, o których świat nie zechciał pamiętać, po stronie miejsc i wydarzeń zapomnianych bez litości. Ku niepamięci – co do tego nie mam złudzeń. Nie twierdzę przez to, że nie ma w tym dla nas nadziei. Twierdzę tylko, że jest to bez znaczenia. Gdyby ktoś zatem zapytał "Dlaczego fotografuję?", odpowiedziałbym: "dla tego".

Jurek Adamczyk, 17.03.2015, fot. Marcin Sudziński

« poprzednia strona 1|2 następna strona »

Powrót do listy
Konkurs  Konkurs
Pejzaż niebanalny

Wiosna to czas odkrywania nowych miejsc i realizowania wymarzonych podróży. Pokażcie pejzaże, które urzekły Was swoją urodą i zachęćcie innych do odwiedzenia tych znanych i tych mniej znanych miejsc zarówno w Polsce jak i za granicą.
Pejzaż niebanalny
 
Ostatnio dodane zdjęcie:
[24.05.2018]
Autor:
Grzesiek Stochel
 
Dodaj swoje zdjęcie
Przejdź do galerii
Poprzednie konkursy
Nagrody w konkursie

 


AKTUALNOŚCI | SPRZĘT | EDYCJA OBRAZU | TEORIA | PRAKTYKA | SZTUKA
Mapa serwisu mapa serwisu Reklama reklama Kontakt kontakt
Czas generacji: 0.055s.