Poradnik kupującego ABC fotografii – kompozycja
Strona główna  >  Praktyka  >  Porady praktyczne  >  ZOO i spółka – moja przygoda z fotografią w wielkim mieście


Jeśli chcesz być na bieżąco z tym,
co dzieje się w świecie fotografii oraz otrzymywać informacje o nowych artykułach publikowanych w naszym serwisie, zapisz się do FOTOlettera.


Zapisz Wypisz

Porównywarka Porównywarka kompaktów Porównywarka kompaktów Porównywarka lustrzanek Porównywarka obiektywów
Czy wiesz, że ...
Aby w aparatach Canon PowerShot sprawdzić, jaka wersja firmware'u jest obecna w aparacie, należy przygotować sobie odpowiednią kartę pamięci?
Polecamy

Patagonia 2012

FotoGeA.com O fotografowaniu i podróşach

Akademia Fotoreportażu

FotoIndex

Chronoskron

Foto moon pl
 
Kurs Fotografii Warszawa
ZOO i spółka – moja przygoda z fotografią w wielkim mieście
Autor: Tekst i Zdjęcia: Iwona i Paweł Jasionowscy, FotoGeA.com
Nie trzeba jechać daleko, żeby dobrze się bawić i przeżyć przygodę z fotografią. Czasem wystarczy rozejrzeć się dookoła i poszukać w swoim mieście ZOO.

« poprzednia strona 1|2 następna strona »

Koń w przebraniu więźnia, pan z za długim nosem, żabo-ryba... ileż wyobraźni ma dziecko w spotkaniu z nowym i nieznanym światem ZOO. Kiedy pierwszy raz wzięliśmy naszego bratanka do ogrodu zoologicznego krzyczał i biegał, tam i z powrotem. Dopatrywał się w jego mieszkańcach jakiejś niesamowitości, a to czego nie umiał nazwać, nazywał po swojemu.

fot. Iwona i Paweł Jasionowscy

fot. Iwona i Paweł Jasionowscy

fot. Iwona i Paweł Jasionowscy


Jego rozumienie świata wydawało mi się bardziej dosadne, a nazwy bardziej trafione niż te wymyślone przez nas – dorosłych, patrzących na wszystko przez ciężką i nieprzeźroczystą zasłonę wpojonych nam prawd i wiedzy, przygniecionych bagażem doświadczeń. Każde zwierze było dla niego zagadką, wyzwaniem dla młodego umysłu, który próbował zrozumieć, zapamiętać i opisać to co widzi. Gdy tylko na chwilę stawał się bardziej pewny siebie, zza rogu wyrastało nowe dziwactwo w postaci opierzonego kłębka na dwóch nogach lub kulki futra z nosem jak u słonia.

Odczuwałem niezwykłą radość z tego, że to właśnie ja mogę pokazywać mu te cudowne zwierzęta, ptaki z dalekich krajów, żaby jedna bardziej niezwykła od drugiej aż … mój bratanek się znudził.
 
No tak... sam właściwie dziwię się teraz, że wytrzymał aż tak długo. To w końcu spory wysiłek, zarówno fizyczny jak i umysłowy dla czterolatka. Zresztą nie tylko on. Wydaje się, że za każdym razem gdy odwiedzam ZOO w letnie niedzielne popołudnie, miejsce to jest wprost przepełnione już znudzonymi dzieciakami, które mają zwyczajnie dość chodzenia w kółko. Trzeba w końcu pamiętać, że one męczą się szybciej niż my, choć też szybciej wypoczywają. Bywa to irytujące gdy po powrocie do domu, my padamy z nóg, a one znów chcą się bawić i dąsają się, bo nikt się nimi nie zajmuje. My także po powrocie do domu z wycieczki do ZOO doświadczyliśmy tego zjawiska.

fot. Iwona i Paweł Jasionowscy

fot. Iwona i Paweł Jasionowscy

Poza tym doświadczyłem także czegoś innego – drobnego rozczarowania, że nie mam ani jednego ciekawego ujęcia. Tyle przecież tam było cudów natury, dziwacznych zwierzaków i wprost pozujących do portretu istot, że trudno uwierzyć – ani jednego. Zacząłem się zastanawiać. Gdzie leży problem? A uwierzcie mi, nie czyniłem tego po raz pierwszy. Wiele razy wykonywałem już tę pracę domową zastanawiając się i przeglądając swoje nieudane zdjęcia – co było nie tak? Tym razem strata nie byłą aż tak duża – gorzej, gdy przychodzi nam zadać sobie to pytanie w domu przed komputerem bezpośrednio po powrocie z Afryki czy lasów Amazonki. Wtedy brak jakiegokolwiek dobrego ujęcia może być zdecydowanie bardziej irytujący. To jednak były zdjęcia z ZOO. Nie wyszło – trudno, pojadę za tydzień – pomyślałem sobie od razu. Pytanie jednak pozostało aktualne – co poszło nie tak? Gdy tak roztrząsałem i analizowałem doszło do mnie, że trudno jest wykonać dobre ujęcie gdy przebiegające, rozchichotane kilkoro dzieci właśnie nieomal przewróciło ci statyw, gdy rzeka ludzi pcha ciebie dalej i dalej jak na otwarciu hipermarketu (nie byłem – tylko słyszałem... :)).

fot. Iwona i Paweł Jasionowscy

fot. Iwona i Paweł Jasionowscy

Gdy w końcu wszystkie te wspaniałe zwierzęta siedzą skulone gdzieś w najdalszym rogu swojego wybiegu, starając się umknąć przed tym głośnym i rozgorączkowanym tłumem ludzi, płaczu i krzyku. I wtedy, podczas jednej z kolejnych wycieczek nadeszło olśnienie, gdy koło wybiegu uchatek synek zapytał swojego tatę – Tato, a czy uchatkom ta woda zamarza w zimę... nie wiem synu – rzekł spokojnie – nigdy nie byłem w zimę w ZOO.
 
No przecież... kto by chodził do ZOO w zimę... prawda. To było jak objawienie. Miałem zamiar odwiedzić ogród zoologiczny zimą, ale teraz stało się to sprawą priorytetową. Rzeczywiście, nie zawiodłem się.
« poprzednia strona 1|2 następna strona »
Powrót do listy artykułów
Konkurs  Konkurs
Moja pocztówka z wakacji

Podróżując odkrywamy czasem miejsca tak niezwykłe, że koniecznie chcielibyśmy pokazać je innym. Często kupujemy wówczas widokówkę, która ma jak najlepiej oddać atmosferę danego miejsca. Mając jednak pod ręką aparat fotograficzny warto pokusić się o zarejestrowanie własnej pocztówki z wakacji – wyślijcie je do nas – czekamy!
Moja pocztówka z wakacji
 
Ostatnio dodane zdjęcie:
[19.07.2017]
Autor:
SmokAnalog.PL
 
Dodaj swoje zdjęcie
Przejdź do galerii
Poprzednie konkursy
Nagrody w konkursie

 


AKTUALNOŚCI | SPRZĘT | EDYCJA OBRAZU | TEORIA | PRAKTYKA | SZTUKA
Mapa serwisu mapa serwisu Reklama reklama Kontakt kontakt
Czas generacji: 0.1s.