Poradnik kupującego ABC fotografii – kompozycja
Strona główna  >  Sprzęt  >  Testy praktyczne  >  Recenzja: Sony Cyber-shot DSC-H9 – skazany na sukces?


Jeśli chcesz być na bieżąco z tym,
co dzieje się w świecie fotografii oraz otrzymywać informacje o nowych artykułach publikowanych w naszym serwisie, zapisz się do FOTOlettera.


Zapisz Wypisz

Porównywarka Porównywarka kompaktów Porównywarka kompaktów Porównywarka lustrzanek Porównywarka obiektywów
Czy wiesz, że ...
Olympus E-3 potrafi sterować bezprzewodowo aż dziewięcioma lampami błyskowymi jednocześnie?
Polecamy

Patagonia 2012

FotoGeA.com O fotografowaniu i podróşach

Akademia Fotoreportażu

FotoIndex

Chronoskron

Foto moon pl
 
Kurs Fotografii Warszawa

Recenzja: Sony Cyber-shot DSC-H9 – skazany na sukces?
Autor: Dominik Herman
Cyber-shot H9 to najgorętszy cyfrak tego lata: znakomicie wyposażony, o szerokich możliwościach. Sprawdziliśmy czy producentowi rzeczywiście udało się stworzyć aparat doskonały.

« poprzednia strona 1|2 następna strona »

Piętnastokrotne przełożenie optyczne obiektywu skonstruowanego przez Zeissa powoduje, że H9 jest narzędziem bardzo uniwersalnym.

Szybki rzut oka na specyfikację H9 błyskawicznie prowadzi do wniosku, że zaprojektowano go w sposób umożliwiający – przynajmniej teoretycznie – marketingowe zdeklasowanie konkurencji, czyli cyfraków klasy Canon PowerShot S5 IS i Fujifilm FinePix S6500fd, a więc kompaktów z długim zoomem, przeznaczonych dla ambitnych fotoamatorów. Jest przy tym urządzeniem nad wyraz niepozornym: na tyle małym gabarytami w stosunku do licznych oferowanych możliwości, że łatwym do pomylenia z mniej zaawansowanymi produktami.

Ogromny, trzycalowy wyświetlacz całkowicie zdominował tylną ściankę aparatu. Jego świetna jakość w połączeniu z obrotowym zawieszeniem powodują, że kadrować zdjęcia można dosłownie w każdej pozycji.

Lista funkcji jest imponująca: 15-krotny zoom optyczny ze stabilizacją Super SteadyShot i umiarkowanie szerokim kątem na krótkim końcu zakresu ogniskowych (ekwiwalent ok. 31 mm) sygnowany przez Zeissa, 9-punktowy autofokus z opcją wykrywania twarzy, tryb noktowizora Nightshot, rozdzielczość ponad 8 megapikseli, zakres czułości 80 do 3200 ISO, zakres otwarcia migawki od 1/4000 do 30 sekund oraz bardzo duży i czytelny 3-calowy ekran, zamocowany na uchylnym ramieniu, dzięki któremu można wygodnie kadrować znad głowy lub tuż przy ziemi. Wszystko to w urządzeniu, które na dobrą sprawę można schować w nieco większej kieszeni (np. w spodniach "bojówkach"), ważącym niespełna pół kilograma.

Cyber-shot H9 nieźle poradził sobie z szerokokątnym ujęciem zabytkowych budynków nad brzegiem Odry. Za mankament należy jednak uznać aberracje chromatyczne pojawiające się przy kontrastowych konturach przedstawionych obiektów.

Stosując długie ogniskowe nie musimy obawiać się o detale – drobna faktura dachówek i inne szczegóły widoczne w kadrze zostały bardzo dobrze odwzorowane na wykonanej fotografii.

Dla wymagającego amatora
 
Już na wstępie należy zaznaczyć, że pomimo dużej funkcjonalności, Cyber-shot H9 przeznaczony jest raczej dla osób uczących się fotografii i chcących zrobić parę kroków wykraczających poza zwykłe pstrykanie, niż dla doświadczonych fotografów, rozglądających się za małym aparatem, który sprawdzi się wszędzie tam, gdzie będą kłopoty z użyciem dużej lustrzanki. Powody takiego zaszeregowania modelu H9 są trzy. Po pierwsze brakuje możliwości zapisu zdjęć w postaci RAW, pozwalającej bardziej wymagającym użytkownikom na istotną ingerencję w wykonane fotografie.
 
Po drugie producent zrezygnował z zasilania ogniwami AA ("paluszkami"), które zastąpił akumulatorem litowo-jonowym. Z pozoru nie powinno budzić to zastrzeżeń, szczególnie, że Sony znane jest z produkcji wysokiej jakości ogniw Li-Ion do aparatów cyfrowych i kamer wideo. Niestety, bateria dostarczana w komplecie z H9 ma podejrzanie niską pojemność, zaledwie 960 mAh. Jak na aparat z tak dużym wyświetlaczem, układem stabilizacji i zoomem sterowanym elektrycznie, jest to naprawdę niewiele. I nie ma co liczyć, że w razie wyczerpania się akumulatorów dokupimy baterię w kiosku z gazetami i będziemy mogli wykonać kolejne zdjęcia. W teście przeprowadzonym na przedprodukcyjnym modelu H9 między kolejnymi ładowaniami udało się zrobić ok. 100–200 fotografii, w zależności od sposobu pracy z aparatem. Nie jest to imponująca liczba, szczególnie w porównaniu z lustrzankami, umożliwiającymi wykonanie nawet ponad 500 ujęć na jednym, w pełni naładowanym akumulatorze.

Duży, uchylny wyświetlacz jest ogromnym ułatwieniem np. podczas wykonywania makrofotografii. Niestety, może się okazać, że jest zbyt dużym obciążeniem dla firmowego akumulatorka.


Alternatywna ergonomia
 
Trzecim powodem są zastosowane w tym modelu rozwiązania ergonomiczne. Doświadczenie z różnymi aparatami Sony podpowiada, że obsługa H9 powinna być zaprojektowana wzorcowo. Pozornie tak jest, lecz diabeł jak zwykle tkwi w szczegółach. Aparat ma względnie małe rozmiary, pomimo tego ma bardzo wygodny uchwyt. Niestety, kciuk nie znajduje zbyt dobrego oparcia ze względu na ograniczone miejsce na tylnej ściance cyfraka, spowodowane dużymi rozmiarami wyświetlacza. W gruncie rzeczy nie jest to poważny problem – dłoń bardzo szybko przyzwyczaja się do takich warunków. Sam monitor LCD rzuca na kolana czytelnością i kontrastem wyświetlanego obrazu, dzięki czemu jest w pełni funkcjonalny nawet w silnym oświetleniu (np. w słońcu na plaży).

Rezygnacja z klasycznego kółka sterującego obsługiwanego palcem wskazującym nie była chyba najlepszym pomysłem. Zgromadzenie większości elementów sterujących pod kciukiem powoduje, że łatwo o pomyłkę.

W H9 projektanci zrezygnowali z tradycyjnego pokrętła sterującego, dostępnego w starszym H5 pod palcem wskazującym, poniżej spustu migawki. Zamiast tego wprowadzone zostało pokrętło umieszczone na tylnej ściance w zasięgu kciuka, poniżej dźwigni zoomu, wokół manipulatora. Sam manipulator służy do nawigowania po menu oraz do potwierdzania wybranych ustawień i jednocześnie zapewnia szybki dostęp do samowyzwalacza, funkcji makro i sterowania rodzajem błysku. Właśnie to rozwiązanie okazało się głównym źródłem frustracji podczas testu aparatu. Aby dokonać zmiany wartości przysłony, czasu migawki czy korekty ekspozycji należy wybrać właściwy parametr pokrętłem, kliknąć środkowy przycisk manipulatora i dalej pokrętłem dostosować opcje do potrzeb. Niestety, pokrętło myli się z przyciskami samego manipulatora, przez co zamiast korekty EV udaje się np. włączyć samowyzwalacz. Dodatkowo, w pierwszych dniach korzystania z aparatu, poszukiwanie wygodnego oparcia dla kciuka będzie wiązać się z przypadkowym i niepożądanym wciskaniem klawiszy manipulatora. Również pokrętło zmiany trybu pracy (P/S/A/M i tryby automatyczne) obraca się zbył łatwo i przez to jest zbyt wrażliwe na przypadkowe przestawienie.

Gdzie jest ISO?
 
To niestety nie koniec narzekań na ergonomię. Projektanci postanowili zmienić strukturę klasycznego, bardzo przejrzystego i stosunkowo intuicyjnego menu Cyber-shotów. Nowy układ menu nie budzi zastrzeżeń, właściwie zachowując walory poprzedników. Ponownie jednak – diabeł ukryty jest w szczegółach. Menu zostało podzielone na dwie części, aktywowane osobnymi przyciskami: Menu i Home. Pierwszy uaktywnia menu podręczne, odpowiadające za kontrolę nad parametrami fotografowania (rozdzielczość obrazu, balans bieli i inne), drugie natomiast daje dostęp do podglądu zdjęć, opcji drukowania z aparatu, karty pamięci, etc. Problemem stawianym przed fotografującym jest zorientowanie się, który z dwóch przycisków powinien wcisnąć i nauczenie się struktury obu menu.
 
Istnym kuriozum okazało się podczas testu znalezienie tak istotnej opcji, jak czułość ISO – z czym nie było żadnego problemu w starszych aparatach Sony. Parametru tego nie ma na żadnym ekranie opcji, chociaż logika sugeruje, że powinien znajdować się tam, gdzie balans bieli i inne podobne ustawienia. Nie ma też dedykowanego przycisku, odpowiedzialnego za czułość. Gdzie zatem jest ISO? Parametr można znaleźć w trybie fotografowania w jednej linii obok wartości przysłony, czasu migawki i korekty EV. Teoretycznie rzecz biorąc takie rozwiązanie nie powinno budzić zastrzeżeń, bowiem czułość ISO to wartość należąca do tej samej grupy parametrów, co wcześniej wymienione. Jednakże osoby mające pewne doświadczenie w użytkowaniu aparatów cyfrowych będą zwyczajnie zagubione.
« poprzednia strona 1|2 następna strona »
Powrót do listy artykułów
Konkurs  Konkurs
Nocą wszystko wygląda inaczej

Pod osłoną nocy świat wygląda inaczej. Przenikają go miejskie światła, iluminacje budynków i głębia czerni. Fotografowanie przy słabym oświetleniu nie należy do najłatwiejszych, ale może przynieść fantastyczne, oryginalne efekty i wiele radości. Zabierzcie aparaty na nocną wyprawę i pokażcie, co uda Wam się uchwycić!
Nocą wszystko wygląda inaczej
 
Ostatnio dodane zdjęcie:
[30.11.2018]
Autor:
Ilona Idzikowska
 
Dodaj swoje zdjęcie
Przejdź do galerii
Poprzednie konkursy
Nagrody w konkursie

 


AKTUALNOŚCI | SPRZĘT | EDYCJA OBRAZU | TEORIA | PRAKTYKA | SZTUKA
Mapa serwisu mapa serwisu Reklama reklama Kontakt kontakt
Czas generacji: 1.402s.