Poradnik kupującego ABC fotografii – kompozycja
Strona główna  >  Aktualności  >  Wydarzenia  >  PEN Giant - kolejna poklatkowa historia sfotografowana PEN-em


Jeśli chcesz być na bieżąco z tym,
co dzieje się w świecie fotografii oraz otrzymywać informacje o nowych artykułach publikowanych w naszym serwisie, zapisz się do FOTOlettera.


Zapisz Wypisz

Porównywarka Porównywarka kompaktów Porównywarka kompaktów Porównywarka lustrzanek Porównywarka obiektywów
Czy wiesz, że ...
Olympus, jako pierwszy na świecie producent lustrzanek cyfrowych, zastosował profilaktykę w zakresie ochrony zdjęć przed brzydkimi plamami, będącymi śladem obecności kurzu na matrycy?
Polecamy

Patagonia 2012

FotoGeA.com O fotografowaniu i podróşach

Akademia Fotoreportażu

FotoIndex

Chronoskron

Foto moon pl
 
Kurs Fotografii Warszawa

PEN Giant - kolejna poklatkowa historia sfotografowana PEN-em
Autor: Marcin Pawlak
Filmik PEN Story zrobił 10 miesięcy temu furorę - oryginalnie opowiedziana historia świetnie promowała nowego PEN-a. Najnowszy film PEN Giant, choć powstał w tej samej technice, ma jednak zupełnie inny - dosłownie - wymiar. Przy okazji prezentujemy kilkadziesiąt kadrów z wyprawy PEN-a na antypody.

« poprzednia strona 1|2|3|4 następna strona »

Dziesięć miesięcy po opublikowaniu poklatkowego filmu PEN Story, firma kontynuuje pomysł w nowym, "powiększonym" wydaniu. Pierwsza edycja PEN Story powstała z okazji 50-lecia serii aparatu Olympus PEN, a jednocześnie promowała wprowadzenie na rynek jego współczesnego odpowiednika – Olympusa E-P1. Do powstania tego filmu niezbędnych było wykonanie 60 tysięcy zdjęć i 9600 odbitek. Twórcy nie ukrywali inspiracji był znanym wcześniej dziełem pracy japońskiego artysty Takeuchi Taijin A wolf loves pork, które powstało z ponad 1300 odbitek w tej samej technice poklatkowej.

PEN E-PL1 na ulicach Bukaresztu…
Najnowszy film z tej rodziny, choć powstał w tej samej technice, przenosi ją w zupełnie inny wymiar, PEN Giant powstał na podstawie "zaledwie" 355 wydruków – ale za to w formacie billboardu! Tym samym historia wyszła w plener, którym jest stolica Rumunii Bukareszt. Efekt można zobaczyć poniżej:



Jak widać, produkcja tego filmu była już zadaniem bardziej skomplikowanym – przede wszystkim logistycznie. Jednak podobnie jak w przypadku PEN Story i A wolf loves pork, film powstał z "czystych" zdjęć, niepoddanych żadnej obróbce komputerowej. Chociaż nie podano oficjalnie, jakim modelem aparatu PEN wykonano zdjęcia, ostatnia plansza filmu sugeruje, iż był to najnowszy PEN E-PL1.Film został wyprodukowany z nieokreślonej aparatu serii Olympus PEN-i jak w oryginale, nie wykorzystuje żadnych sztuczek lub animacji komputerowej.

… oraz w Malezji i Singapurze
Shooting great pictures has never been so easy – animacja PEN Giant kończy się hasłem "Robienie dobrych zdjęć nigdy nie było tak łatwe". By to zapewnić, twórcy aparatów serii PEN włożyli wiele wysiłku. Prawdę mówiąc, w niewielki korpusik E-PL1 włożyli całą lustrzankę – bez lustra. Mamy zatem przetwornik rozmiaru 3/4 cala (większy, niż w popularnych kompaktach), który pracować może z czułością sięgającą 3200 ISO. Stabilizacja jego położenia pozwala kilkukrotnie wydłużyć czasy naświetlania, co bardzo zwiększa szansę na uzyskanie ostrego, nieporuszonego zdjęcia.


Kadrujemy zdjęcia korzystając z 2,7 calowego wyświetlacza, tym zaś, którzy potrzebują przyłożyć do czegoś oko Olympus proponuje świetnej jakości, zewnętrzny wizjer elektroniczny – ten sam, który dołączany jest do nieco starszego PEN-a E-P2, i podłączany do tego samego portu akcesoriów.


Nowością w E-PL1 jest wbudowana lampa błyskowa – modele E-P1/P2 były jej pozbawione. Zamaskowana jest pod fragmentem górnej pokrywy aparatu, i podnosi się na pantografowym ramieniu. Jej moc jest niewielka, więc traktować ją należy raczej jako pomocnicze źródło światła, może też pracować w trybie bezprzewodowego sterownika dla lamp zewnętrznych. Tym, którzy planują często filmować za pomocą E-PL1 z pewnością spodoba się osobny przycisk aktywujący tę funkcję, co czyni ją dużo łatwiej dostępną niż w starszych PEN-ach.



Jak już wspomnieliśmy, Olympus zmieścił w maleńkim korpusie E-PL1 niemal pełną funkcjonalność lustrzanki systemu 4/3. Można się zastanawiać – po co? Cóż, niektórzy przyzwyczajeni są do możliwości oferowanych przez lustrzanki, i żaden kompakt nie jest w stanie ich zadowolić. Są jednak sytuacje, kiedy najmniejsza nawet lustrzanka z zestawem obiektywów jest zbyt dużym balastem – na przykład wówczas, gdy wybieramy się (dosłownie) na drugi koniec świata. Wówczas docenimy rozmiary PEN-a – wraz z obiektywami mieści się w nawet bardzo małej torbie fotograficznej. My PEN-a wysłaliśmy w podróż do Singapuru i Malezji – kilkadziesiąt zdjęć wykonanych w trakcie tej podróży można zobaczyć (i pobrać) na następnych stronach.


Oryginalny plik: do pobrania.
 


Oryginalny plik: do pobrania.
 


Oryginalny plik: do pobrania.
 


« poprzednia strona 1|2|3|4 następna strona »
Powrót do listy artykułów
Konkurs  Konkurs
Nocą wszystko wygląda inaczej

Pod osłoną nocy świat wygląda inaczej. Przenikają go miejskie światła, iluminacje budynków i głębia czerni. Fotografowanie przy słabym oświetleniu nie należy do najłatwiejszych, ale może przynieść fantastyczne, oryginalne efekty i wiele radości. Zabierzcie aparaty na nocną wyprawę i pokażcie, co uda Wam się uchwycić!
Nocą wszystko wygląda inaczej
 
Ostatnio dodane zdjęcie:
[30.11.2018]
Autor:
Ilona Idzikowska
 
Dodaj swoje zdjęcie
Przejdź do galerii
Poprzednie konkursy
Nagrody w konkursie

 


AKTUALNOŚCI | SPRZĘT | EDYCJA OBRAZU | TEORIA | PRAKTYKA | SZTUKA
Mapa serwisu mapa serwisu Reklama reklama Kontakt kontakt
Czas generacji: 0.182s.