Poradnik kupującego ABC fotografii – kompozycja
Strona główna  >  Sprzęt  >  Testy praktyczne  >  Olympus OM-D E-M10 – najlepszy kompan w podróży cz. 1


Jeśli chcesz być na bieżąco z tym,
co dzieje się w świecie fotografii oraz otrzymywać informacje o nowych artykułach publikowanych w naszym serwisie, zapisz się do FOTOlettera.


Zapisz Wypisz

Porównywarka Porównywarka kompaktów Porównywarka kompaktów Porównywarka lustrzanek Porównywarka obiektywów
Czy wiesz, że ...
Pierwszą lustrzanką z samopowrotnym lustrem był wyprodukowany w roku 1947 na Węgrzech aparat Duflex?
Polecamy

Patagonia 2012

FotoGeA.com O fotografowaniu i podróşach

Akademia Fotoreportażu

FotoIndex

Chronoskron

Foto moon pl
 
Kurs Fotografii Warszawa

Olympus OM-D E-M10 – najlepszy kompan w podróży cz. 1
Autor: Przemysław Imieliński
Każdy aparat pozwala wykonywać zdjęcia podczas wakacji, ale niektóre modele nadają się do tego lepiej od innych. Istnieje bowiem zbiór takich cech, które sprawiają, że fotografowanie w podróży jest prostsze, łatwiejsze i daje więcej satysfakcji. Jaki zatem powinien być idealny aparat dla turysty lub poszukiwacza przygód?

« poprzednia strona 1|2|3 następna strona »

Idealny aparat to przede wszystkim taki, który możemy mieć zawsze przy sobie. Duża lustrzanka z dwoma lub trzema obiektywami pozwoli nam z pewnością zrobić doskonałe zdjęcia, jednak nie zawsze zdecydujemy się, by zabrać taki zestaw ze sobą, a już na pewno nie na każdą wyprawę. Powodów może być wiele: ograniczony limit wagi bagażu w transporcie lotniczym, obawa o uszkodzenie lub kradzież drogiego korpusu i szkieł, czy wreszcie niechęć do dźwigania wielkiej i ciężkiej toby fotograficznej podczas odkrywania nowych miejsc. Wakacje mają być przecież w końcu przyjemnością i nie chodzi o to, by je sobie popsuć ciągłą troską o sprzęt, pilnowaniem go na każdym kroku i noszeniem na plecach będąc zlanym potem. W ten sposób łatwo można odebrać sobie całą przyjemność z fotografowania i po dotarciu na miejsce być na tyle zmęczonym, by nawet nie myśleć o sięgnięciu po aparat.

Z lewej Canon 5D Mark II z obiektywem 70–200 mm f/2.8 IS i extenderem 1.4x, z prawej Olympus E-M10 z obiektywem M.ZUIKO DIGITAL ED 40–150 mm 1:4.0–5.6. Oba zestawy oferują zbliżony zakres efektywnych ogniskowych: Olympus – 28–300 mm, a Canon – 70–280 mm. Drastyczna jest jednak różnica w wadze: zestaw Olympusa ważny 686 g, a Canona 2575 g, czyli niemal dwa kilogramy więcej. Do tego Olympusa nawet z takim obiektywem możemy zmieścić w większej kieszeni, chcąc zaś zabrać ze sobą Canona potrzebować będziemy torby lub plecaka. Oto dlaczego kompakty z wymienną optyką są tak popularne wśród osób lubiących podróżować.

Sam dużo podróżuję i – mówiąc szczerze – od momentu pojawienia się kompaktów z wymienną optyką, zwanych także bezlusterkowcami, chętnie zabieram tego typu aparat na spacery z dziećmi, wycieczki rowerowe, czy zagraniczne wojaże, pozostawiając coraz częściej w domu duży i ważący kilka kilogramów plecak z lustrzanką oraz akcesoriami. Wynika to nie tylko z wygody, ale także z faktu, że najnowsze bezlusterkowce potrafią dziś rejestrować zdjęcia o jakości obrazu nieustępującej popularnym lustrzankom, a do tego – co jest dla mnie bardzo ważne – oferują podobną do nich ergonomię obsługi. Mam więc coraz mniej powodów, by nadwyrężać swój kręgosłup.

Olympus lubi podróżników
Od kilku lat jako drugiego aparatu używam różnych modeli Olympusów z rodziny PEN. Przypadły mi do gustu właśnie z uwagi na bardzo zbliżoną do lustrzanek ergonomię obsługi, wysokiej rozdzielczości dołączany elektroniczny wizjer (nie potrafię kadrować na wyświetlaczu) i ulubione przeze mnie filtry artystyczne (pozwalające mi spojrzeć na scenę świeżym okiem, ale jednocześnie zapisać nieprzetworzone zdjęcie w pliku RAW do późniejszej edycji). Nie bez znaczenia jest też niebanalny wygląd „penów”. Ich stylistyka jest niezwykle elegancka i atrakcyjna, a do tego ma tę zaletę, że nieco staromodny entourage nie „płoszy” modeli, a w ręcz przeciwnie często wywołuje na twarzy portretowanych osób uśmiech i życzliwie ich do mnie usposabia. Część z nich bowiem pewnie myśli sobie, że ma do czynienia z ekstrawaganckim miłośnikiem rejestrowania ujęć na kliszy.

Utrzymany w stylu retro wygląd (szczególnie w wersji srebrnej) oraz niewielkie gabaryty Olympusa E-M10 sprawiają, że nie ''płoszy'' on fotografowanych osób, a nawet wywołuje u nich spontaniczny uśmiech. Dzięki temu łatwiej jest nim wykonywać niepozowane portrety czy reportaże z życia ulicy.


Oczywiście mam pewne zastrzeżenia odnośnie jakości zdjęć (szczególnie tych wykonywanych przy wyższych czułościach matrycy), szybkości pracy autofokusa i procesora oraz pływającego obrazu filmów rejestrowanych z włączoną stabilizacji obrazu, ale nauczyłem się sobie z tym radzić. Jednak kiedy trafił w moje ręce najmłodszy i najmniejszy przedstawicie serii OM-D (będącej w pewnym sensie rozwinięciem koncepcji popularnych "penów"), model E-M10 pomyślałem, że być może trafiłem na aparat, który okaże się dla mnie doskonały. Dlatego postanowiłem przyjrzeć się mu dokładniej i poddać praktycznemu testowi. Zacznijmy jednak od zapoznania się z jego budową i tym co ma on do zaoferowanie osobom lubiącym fotografować w podróży.

Twarda sztuka, a przy tym stylowa i elegancka
Najnowszy i najmniejszy bezlusterkowiec klasy premium Olympusa zwraca na siebie uwagę już samym wyglądem. Klasyczna stylistyka, metalowy korpus (szczególnie elegancki w wersji srebrnej), odpowiednia waga (396 g) nie pozostawiają wątpliwości, że ma się do czynienia z ekskluzywnym, solidnym i trwałym urządzeniem. Jego konstrukcja jest sztywna i zwarta, obudowa dobrze wyprofilowana i szorstka (z wybrzuszeniem dającym pewne oparcie dla kciuka), a rozmieszczenie pokręteł (dwóch, podobnie jak w lepszych modelach lustrzanek) i przycisków sterujących po prostu wzorowe.

Olympus OM-D E-M10 wyposażony został (podobnie jak wyższej klasy lustrzanki) w dwa pokrętła regulacyjne pozwalające w bardzo wygodny sposób sterować ekspozycją w trybie ręcznym lub innymi funkcjami, jak np. kompensacja ekspozycji. Zapewnia to olbrzymi komfort obsługi aparatu, który zwiększa jeszcze ergonomiczne rozmieszczenie przycisków i odpowiednie wyprofilowanie korpusu z dużym wybrzuszeniem dającym pewne oparcie kciukowi.

« poprzednia strona 1|2|3 następna strona »
Powrót do listy artykułów
Konkurs  Konkurs
Nocą wszystko wygląda inaczej

Pod osłoną nocy świat wygląda inaczej. Przenikają go miejskie światła, iluminacje budynków i głębia czerni. Fotografowanie przy słabym oświetleniu nie należy do najłatwiejszych, ale może przynieść fantastyczne, oryginalne efekty i wiele radości. Zabierzcie aparaty na nocną wyprawę i pokażcie, co uda Wam się uchwycić!
Nocą wszystko wygląda inaczej
 
Ostatnio dodane zdjęcie:
[30.11.2018]
Autor:
Ilona Idzikowska
 
Dodaj swoje zdjęcie
Przejdź do galerii
Poprzednie konkursy
Nagrody w konkursie

 


AKTUALNOŚCI | SPRZĘT | EDYCJA OBRAZU | TEORIA | PRAKTYKA | SZTUKA
Mapa serwisu mapa serwisu Reklama reklama Kontakt kontakt
Czas generacji: 0.084s.