Poradnik kupującego ABC fotografii – kompozycja
Strona główna  >  Praktyka  >  Pomysł na sesję  >  Maasai Mara - fotograficzny raj Afryki


Jeśli chcesz być na bieżąco z tym,
co dzieje się w świecie fotografii oraz otrzymywać informacje o nowych artykułach publikowanych w naszym serwisie, zapisz się do FOTOlettera.


Zapisz Wypisz

Porównywarka Porównywarka kompaktów Porównywarka kompaktów Porównywarka lustrzanek Porównywarka obiektywów
Czy wiesz, że ...
Pierwszą lustrzanką z samopowrotnym lustrem był wyprodukowany w roku 1947 na Węgrzech aparat Duflex?
Polecamy

Patagonia 2012

FotoGeA.com O fotografowaniu i podróşach

Akademia Fotoreportażu

FotoIndex

Chronoskron

Foto moon pl
 
Kurs Fotografii Warszawa

Maasai Mara - fotograficzny raj Afryki
Autor: Maciej Radomski i Marek Dziok, f8PhotoTravel


« poprzednia strona 1|2|3|4|5 następna strona »

Prawdziwe fotograficzne historie z Masai Mary
(wybrane z serii f8PhotoTravel Historia Jednego Zdjęcia)

Walczące słonie
Uwielbiam Masai Marę. Pomimo zbyt dużej moim zdaniem liczby lodży w samym parku i jego pobliżu pozostaje jednym z moich ulubionych. W Afryce każdy park jest inny. Każdy ma swoja specyfikę. W mniejszych parkach często wiemy czego gdzie się spodziewać. W Amboselli wiemy, że w bagnach znajdziemy słonie i bawoły.
 
W Nakuru jedziemy nad jezioro fotografować flamingi, a na leżącej nieopodal sawannie szukamy nosorożców. Masai Mara jest inna. Każde safari w niej to prawdziwe bezkrwawe łowy – nigdy nie wiadomo co czeka nas za następnym zakrętem. Wyjeżdżając rano z lodży, nigdy nie mamy określonego planu. Często przez kilka godzin można jeździć samochodem bez choćby jednej ciekawej sceny, aby przez następne 30 minut napotkać na coś zupełnie niespodziewanego.
 
Tak było i tego dnia. Po wyjeździe z Sereny przez kilka godzin nie spotkaliśmy żadnej ciekawej sceny poza małą grupką żyraf w bardzo średnim świetle. Postanowiliśmy poszukać szczęścia nieco dalej od rzeki. Mieliśmy nadzieję głównie na sfotografowanie gepardów, które poprzedniego dnia widziane były w tej okolicy.

Walczące słonie, fot. Maciej Radomski

Gepardów nie udało nam się spotkać, ale po kilku godzinach bezczynności na brak wrażeń nie mogliśmy narzekać. Hitem dnia okazały się dwa walczące ze sobą przez kilka godzin słonie.
 
W wieku 11-12 lat młode samce zaczynają robić się agresywne. Testosteron buzuje w żyłach przez co nie odpuszczają żadnej okazji do bitki. Po kilku latach kończy się to zawsze wyrzuceniem ze stada. Starsze słonie żyją przeważnie w samotności lub małych grupkach złożonych z 2-3 samców.
 
Na takich właśnie młodocianych watażków udało nam się trafić. Walka była na pograniczu ćwiczebnych zapasów i poważnego starcia. Przez kilka godzin kolosy okładały się na wzajem trąbami i goniły jeden drugiego po sawannie. Widok niesamowity. Tym razem mieliśmy szczęście do pogody. Słońce schowało się za chmurami więc pomimo wczesnego popołudnia mogliśmy fotografować bez obawy o zbyt wysokie kontrasty. Śpieszyć się nie musieliśmy, bo słonie ani myślały zakończyć bitwę. Największą trudnością okazało się uchwycenie na zdjęciu momentu pokazującego zażartość wymiany ciosów. Wybrane zdjęcie postanowiłem ukazać bez koloru. Nie było go i tak na jednolitej sawannie i walczących słoniach zbyt dużo. Zdjęcie tworzą głównie faktury i dynamizm samej bitki. Monochromia sprawdza się tu według mnie doskonale. Niebo zupełnie nieciekawe wyeliminowałem z kadru całkowicie. Aby zamrozić ruch słoni fotografowałem w priorytecie czasu. Ustawiłem go na 1/500 s, a aparat sam dobierał otwór przysłony i ISO.
 
Tego dnia wszystko szło nie tak. Wyjechaliśmy dość późno z Mara Sopa Lodże z planem dotarcia nad rzekę Mara. Mara Sopa to piękny i komfortowy lodże, ale położony w północno wschodniej części Masai Mary. Dotarcie nad rzekę to przynajmniej półtorej godziny. Na miejsce dotarliśmy około jedenastej.

Polujący gepard
Ostre słońce południa na równiku, zwierzęta pochowane przed upałem, wysoka trawa, w której trudno cokolwiek zaobserwować. Mieliśmy nadzieję na stada zwierząt przekraczające rzekę, ale nad brzegami pusto. Trudno. W parkach Afryki nigdy jednak nie wiadomo co się wydarzy, więc nie traciliśmy nadziei. Tym razem się opłaciło. W grupie krzaków niedaleko brzegu zobaczyliśmy chowającą się przed południowym słońcem samicę geparda. Nie mając ciekawszych tematów postanowiliśmy poczekać. Kocica była wychudzona, widać było, że od kilku dni nie udało jej się nic upolować, więc mieliśmy nadzieję, że może tym razem…

Gepard polujący na gazele w Masai Mara, fot. Maciej Radomski

Po około 30 minutach gepardzica zauważyła pasącą się w odległości około 800 metrów gazelę Thomsona. Zaczęło się polowanie. Gepard, żeby skutecznie zaatakować musi niepostrzeżenie podejść do ofiary na około 50 maksymalnie 100 metrów. Kocica skradała się w trawie wykorzystując każdy moment w którym gazela opuszczała głowę i skubała trawę. Gdy tylko przerywała jedzenie i podnosiła głowę drapieżnik przywierał do ziemi i zastygał w bezruchu. W ciągu następnych dwóch godzin udało mu się podejść na około 200 metrów. Dalej za daleko by ryzykować wyczerpujący atak.
 
Wtedy gazela zauważyła zagrożenie. Ku naszemu zdziwieniu nie rzuciła się do ucieczki. Wydała z siebie tylko przeciągły gwizd – ostrzegający inne antylopy w pobliżu o potencjalnym niebezpieczeństwie. Wysłała tez łowcy wyraźny sygnał "Widzę cię! Jesteś za daleko by zaatakować!". I pasła się dalej. Gepardzica przestała się chować. Usiadła na sawannie i z daleka obserwowała swoją niedoszłą ofiarę, po czym spokojnie wróciła do cienia nadbrzeżnych krzaków.
 
Właśnie ten moment obserwacji wykorzystałem do zrobienia najlepszego moim zdaniem zdjęcia w tej serii. Gepard obserwuje wyrzucaną poza głębie ostrości gazelę. Kompozycję po przekątnej próbowałem domknąć przelatującym ptakiem. Niestety nie do końca skutecznie. Naciśniecie migawki odrobinę później zamroziło by ptaka nieco bliżej lewej krawędzi kadru, co pomogło by zharmonizować kompozycję. Niestety drugiej szansy nie było.
 
Pozostał jeszcze problem paskudnego południowego światła – kolory wyprane zupełnie. Stąd próba moim zdaniem udana przedstawienia całej sceny w czerni i bieli. Przy obróbce dodałem odrobinę winiety, by przyciągnąć wzrok do głównego tematu zdjęcia.
 
To zdjęcie jest dla mnie kolejnym przykładem znaczenia cierpliwości na safari. W międzyczasie do geparda podjechało pewnie z 15 samochodów. Żaden z nich nie zatrzymał się jednak dłużej niż 2-3 minuty. Turyści zachwyceni drapieżnikiem odjeżdżali bardzo szybko w poszukiwaniu kolejnych zwierząt. Czy cierpliwość zawsze przynosi efekty? Niekoniecznie – warto zdać się na doświadczenie kierowcy. Często będzie w stanie podpowiedzieć, czy zanosi się na jakąś akcję w najbliższym czasie bacznie obserwując otoczenie i zachowanie oglądanego zwierzęcia.

"Łowy krokodyli"
Pierwsza zasada – łam zasady
To zdjęcie jest najlepszym dowodem na to, że w fotografii nie ma zasad których nie należy łamać… Jedną z głównych wskazówek przy fotografii dzikiej przyrody jest: "wstań wcześnie, kładź się późno, odeśpij się w środku dnia". Oczywiście rano i po południu światło jest najlepsze, ale i w ciągu dnia w pełnym słońcu można czasem osiągnąć dobre rezultaty.

Łowy krokodyli, fot. Maciej Radomski


Druga zasada – na safari fotograficznym – słuchaj informacji kierowców i reaguj szybko
To zdjęcie powstało bardzo wczesnym popołudniem. Odpoczywaliśmy po trudach porannej sesji na sawannie i sutym lunchu, gdy kierowcy dali nam znać, że spora grupa zebr szykuje się w pobliżu do przekraczania rzeki Mara. Natychmiast porzuciliśmy błogie nieróbstwo i zapakowaliśmy się do naszych land cruiserów. Po 5 minutach jazdy byliśmy już nad rzeką. Stado około 150 zebr zgromadziło się właśnie na brzegu. W rzece, aż roiło się od krokodyli czekających na swój lunch.

Trzecia zasada – bądź cierpliwy i wykorzystaj okazję
Po kilkunastu minutach stłoczone nad brzegiem zebry wyłoniły drogą losowania pierwszych ochotników i zaczęły pojedynczo wchodzić do wody. Byliśmy pewni, że za chwilę będziemy świadkami krwawej jatki. Ku naszemu zaskoczeniu mieliśmy do czynienia ze stadem najbardziej nieporadnych krokodyli w historii. Wyraźnie obawiały się zaatakować. Jeśli już rzucały się na którąś z zebr silne kopniaki potężnych kopyt skutecznie wybijały im z głowy wszelkie pomysły na łatwy posiłek. Całemu stadu udało się bezpiecznie dotrzeć na druga stronę z kilkoma jedynie powierzchownymi ranami. Co dziwne każdy z krokodyli polował w pojedynkę – nawet nie próbowały ze sobą współpracować.
 
A co do zdjęcia – światło niestety było paskudne – brudno brunatna woda, wszystko płaskie i wyprane z kolorów. Stąd pomysł na prezentację czarno białą. Zdjęcie wymagało dość dużo pracy aby uwypuklić zebry i krokodyle na tle wody, ale mam nadzieję, że się opłaciło. Bardzo dobrze oddaje nastrój zagrożenia jaki towarzyszył przeprawie. Czasami nie warto odsypiać w środku dnia…

Zobacz także:
Grand Press Photo 2012. Zwycięzcy konkursu fotografii prasowej
Polska na weekend: 12 najwspanialszych miejsc na fotograficzny plener
Polska na weekend: PODLASIE - gdzieś tam za Bugiem
Zwycięzcy konkursu fotografii prasowej BZ WBK Press Foto 2012
Zorza polarna – jak i kiedy fotografować światło północy?
Jak fotografować w deszczu i mgle
5 wskazówek dla fotografów na 2016 rok
Panoramy w fotografii podróżniczej


« poprzednia strona 1|2|3|4|5 następna strona »
Powrót do listy artykułów
Konkurs  Konkurs
Nocą wszystko wygląda inaczej

Pod osłoną nocy świat wygląda inaczej. Przenikają go miejskie światła, iluminacje budynków i głębia czerni. Fotografowanie przy słabym oświetleniu nie należy do najłatwiejszych, ale może przynieść fantastyczne, oryginalne efekty i wiele radości. Zabierzcie aparaty na nocną wyprawę i pokażcie, co uda Wam się uchwycić!
Nocą wszystko wygląda inaczej
 
Ostatnio dodane zdjęcie:
[30.11.2018]
Autor:
Ilona Idzikowska
 
Dodaj swoje zdjęcie
Przejdź do galerii
Poprzednie konkursy
Nagrody w konkursie

 


AKTUALNOŚCI | SPRZĘT | EDYCJA OBRAZU | TEORIA | PRAKTYKA | SZTUKA
Mapa serwisu mapa serwisu Reklama reklama Kontakt kontakt
Czas generacji: 2.206s.